Czerwona planeta Grassi Olivera recenzja

Porządna historia hard SF od autorów nieznanych w Polsce.

Dzięki wydawnictwu Mandioca mamy okazję zapoznać się z komiksem Czerwona planeta napisanym przez scenarzystę Alfredo Julio Grassiego i zilustrowanym przez rysownika Lucho Olivera (właściwie Ricardo Luis Olivera). Argentyński rynek komiksowy nie jest tak dobrze znany jak na to zasługuje ale mamy tutaj jedną z pierwszych jego jaskółek.

Zarówno rysownik jak i scenarzysta to doświadczeni twórcy. Lucho Olivera zaczął swoją karierę z przytupem, tworząc ilustracje do serii Nippur z Lagash do scenariusza Robina Wooda. Scenarzysta Alfredo Julio Grassi pisał scenariusze komiksowe dla czołowych magazynów w Argentynie. Ich wspólne dzieło jest porządnie wykonaną komiksową robotą. Nie jest to komiks który zmieni nasz ogląd świata ale dostarczy sporo satysfakcji każdemu czytelnikowi SF.

Czerwona planeta to zbiorek nowelek komiksowych, co nie jest niespodzianką bo taki był preferowany format większości komiksów na rynku argentyńskim w którym dominowały magazyny komiksowe a nie albumy.

W kilku nowelkach Grassi pokazuje przygodę ludzkości z kolonizacją Marsa oraz eksploracją naszego Układu Słonecznego. Skojarzenia z Kronikami marsjańskimi Raya Bradburego, przywoływane przez recenzentów tu i ówdzie, są jak najbardziej na miejscu. Scenarzysta nie interesuje się techniczną stroną podróży na Marsa. Bardziej interesują go ludzie i to co pcha ich w nieznane. W Czerwonej planecie dostajemy kilka historii o szaleństwie, samotności i ludziach w ekstremalnych sytuacjach.

Grassi nie jest jednak Bradburym. Nowelka Świat bez cienia gra kliszami SF. Korozja odwołuje się do klasyki, trzech praw robotyki Asimova. Pierwszy kontakt również umiejętnie gra kliszami SF. Są to jednak wciąż klisze które nie zaskoczą nikogo poza początkującymi fanami gatunku.

Ilustracje Olivery doskonale komponują się z atmosferą komiksu. Rysownik nie przywiązuje zbytniej uwagi do realizmu w prezentowaniu technologii i urządzeń w Czerwonej planecie. Jego nieco rozedrgana i lekko chaotyczna kreska doskonale wpisuje się w przekaz opowieści. Co najważniejsze rysunki Olivery przez swój nieco chaotyczny charakter czynią ten komiks bardziej wiarygodnym i autentycznym. Czuć w nich ten brud, rozpad i entropię jakie toczą świat opowieści.

Czerwona planeta to niezły komiks SF. Porządna opowieść scenarzysty który zna fantastykę i jej najpopularniejsze motywy. Grafika doświadczonego artysty jakim jest Lucho Olivera komplementuje teksty Grassiego. Nie jest to komiks który przesuwa granice toposów SF ale używa ich umiejętnie i nie obraża inteligencji czytelnika. Rysunki to zdecydowany atut tej publikacji.

Mówiąc zwięźle, rekomendowana pozycja dla fanów SF.