O Barbarze Barreiro i Zanotto

Barbara Juana Zanotto i Ricardo Barreiro to kolejna zapowiedź wydawnictwa Studio Lain. Komiks doskonale wpisuje się w styl albumów wydawcy i fani edytora zapewne będą zadowoleni z tej publikacji. Jest to pozycja czysto rozrywkowa i jako komiks przygodowy zdaje egzamin.

Nie należy się jednak spodziewać po tym komiksie niczego więcej. Będę nawet próbował udowodnić że również jako pozycja rozrywkowa Barbara nie do końca spełnia oczekiwania.

O czym jest komiks Barbara Barreiro i Zanotto

Historia opowiedziana w tym komiksie to klasyk opowieści rozrywkowych. W postapokaliptycznej Argentynie, zdewastowanej inwazją obcych żyją resztki ludzkości. Ludzie są podzieleni na drobne grupy i plemiona, żyjące w prymitywnych warunkach i pod butem drobnych tyranów.

W jednej z takich osad żyje tytułowa bohaterka serii. Barbara jest osobą buntowniczą i zdecydowaną. Już w pierwszym odcinku zostaje wypędzona ze swojej rodzinnej wioski i musi udać się na wygnanie. A świat w jakim żyje daleki jest od wygód i przyjemności jakie zapewnia cywilizacja.

Bohaterka podejmuje walkę nie tylko czającymi się w świecie komiksu potworami, zarówno ludzkimi jak i zwierzęcymi ale też z kosmitami którzy najechali Ziemię i są odpowiedzialni za stan planety. Cały cykl to niekończąca się litania walk, starć, zasadzek i nieprzerwanych przygód. Seria jest dynamiczna i wiele się w niej dzieje.

Barbara jest bohaterką w pełnym tego słowa znaczeniu. Jest prawa, sprawiedliwa, ma zasady, pomaga uciśnionym, walczy i dowodzi niczym Hannibal skrzyżowany z Robin Hoodem. I robi to przez setki stron cyklu. Co wzbudza największy podziw, i entuzjazm, czytelników, to fakt że robi to wszystko ubrana jedynie w szorty i bikini.

Największą bolączką tego komiksu jest scenariusz. Problemem Barreiro jest to że mimo długiej kariery i mnóstwa scenariuszy jakie stworzył, nigdy nie udało mu się napisać naprawdę dobrej komiksowej historii. To szczególne osiągnięcie, bo jak powiadają każdy nosi w sobie przynajmniej jedną dobrą opowieść.

Scenarzysta bardzo szybko traci kontrolę nad opowieścią. Tematyka komiksu lawiruje od opowieści postapo, poprzez historię o inwazji obcych aż po space operę. Brakuje w tej serii spójności. Opowieści ukazywały się w odcinkach i to jest widoczne w strukturze komiksu. Zmienia się styl opowieści jak i jej ton. Pojawiają się elementy fantasy pomieszane z SF, pojawia się ezoteryka. Wszystko to sprawia bardzo chaotyczne wrażenie. Cała ambicja i plany jakie Barreiro włożył w ten scenariusz zwyczajnie go przerosły i scenarzysta się w tym wszystkim, odnoszę wrażenie, pogubił.

Barreiro przez całą opowieść nie może się zdecydować jaką historię opowiada. Miał co do tego komiksu wielkie i ambitne plany. W pierwszym tomie pojawia się nawet bezpośrednie nawiązanie do Eternauty Oesterhelda. Jakby fakt że akcja komiksu rozpoczyna się w pobliżu ruin Buenos Aires nie była wystarczającą wskazówką. Cykl ciągnął się w serii chaotycznych opowieści przez setki stron, wydaje się że kompletnie pozbawiony celu. Zakończenie tego komiksu to jeden z największych WTF momentów mojego czytelniczego życia, a widziałem niejedno na planszach komiksowych.

Oprawa graficzna Barbary – Juan Zanotto

Jako opowieść przygodowa komiks sprawdza się jednak dość dobrze. Ma wartką akcję i bohaterkę w szortach, co wystarczy wielu czytelnikom. Szczególnie że rysował ją nie lada fachowiec, Juan Zanotto.

Był on poniekąd specjalistą od golizny i SF, więc wybór wydawał się naturalny. I rysownik nie zawodzi. Przynajmniej w tym co się najbardziej liczy, czyli rysowaniu głównej bohaterki w pozach pin up. Inne elementy wychodzą różnie, raz lepiej raz gorzej. Przyroda jest pokazana kompetentnie, tak samo technikalia czy statki kosmiczne. Rysunki postaci, szczególnie w ruchu wychodzą różnie. Ogólnie jednak grafika to główny atut tego cyklu.

Komiks Barbara Barreiro i Zanotto to niezła przygodówka SF z domieszkami fantasy i postapo. Jako opowieść przygodowa spełnia swoją rolę nieźle. Jest dynamiczna, wciągająca akcja, zaskakujące zmiany losów bohaterów. Główna bohaterka obdarzona wszelkimi atutami charakteru oraz ogólnie atutami.

Trzeba tylko zapomnieć o spójności opowieści i porzucić nadzieję że niesie ona jakieś głębsze przesłanie. Można mieć z tego komiksu sporo frajdy jeżeli podejdziemy do jego lektury z odpowiednim nastawieniem i we właściwym stanie ducha.