Recenzja Tytusopedia z Ongrysa

Wydanie zebranych opowieści z przygodami Tytusa, Romka i Atomka okazało się udaną inicjatywą. Pierwsza edycja Ongrysa wyprzedała się w zeszłym roku błyskawicznie. Edycja budżetowa sprzedaje się również całkiem nieźle. Sukces był na tyle duży że Ongrys zdecydował się na drugie wydanie Tytusopedii które powinno pojawić się na półkach sklepowych w końcu lutego.
Cena kompletu Tytusopedii nie jest mała więc przed zakupem wypadałoby się poważniej zastanowić czy warto wydać 600 PLN na tą publikację.

Tytusopedia a wydania Egmontu

Publikacja Ongrysa to drugie podejście do wydania komiksów z przygodami Tytusa i przyjaciół niezebranych w klasycznych albumach. Jubileuszowe wydania Klubu Świata Komiksu Egmontu numer 100 i 300 jako pierwsze podjęły się tego zadania. Księga Zero i Księga 80-lecia zbierały większość opowieści o przygodach uczłowieczającego się bohatera oraz jego przyjaciół Romka i Atomka.

Wydania Egmontu były mało udaną inicjatywą w porównaniu z publikacją Ongrysa. Mały format, praktycznie nieistniejące dodatki oraz brak koloru (na zdecydowanej większości plansz) sprawiały że czytanie tych albumów było męczarnią. Nie wspominam dobrze kontaktu z publikacjami Egmontu głównie ze względu na zbyt mały format.

Tytusopedia Tytus Romek i Atomek komiksy ze Świata Młodych Papcio Chmiel

Wydanie Ongrysa jest pod tym względem o niebo lepsze. Większy format zdecydowanie ułatwia czytanie. O wiele ważniejszy jest jednak układ Tytusopedii. Układ chronologiczny komiksów z przygodami Tytusa, artykuły na temat serii i jej twórcy które przeplatają się z historyjkami obrazkowymi. To pozwala czytelnikowi na odsapnięcie podczas lektury. Pomiędzy historyjkami jest czas na oderwanie się od historii, poczytanie o rynku komiksowym w Polsce. O czytelnikach i gazecie.

Tytusopedia zawartość

Teksty rozsiane po trzech tomach Tytusopedii pozwalają umieścić w odpowiednim kontekście nie tylko historyjki napisane przez Chmielewskiego ale też źródła poszczególnych opowieści, inspiracje autora oraz ich znaczenie dla rozwoju całego cyklu.
Możemy poznać rysownika nie tylko jako autora ale też człowieka, ojca rodziny czy współpracownika. W kilku artykułach poznajemy też losy rodziny artysty, ich drogę życiową oraz związki z kultową serią stworzoną przez Papcia Chmiela.

Pojawiają się też w Tytusopedii liczne ilustracje ze Świata Młodych stworzone na przeróżne okazje. W tomie drugim znalazło się też miejsce na opis wyprawy Papcia wraz z Tytusem do Afryki w poszukiwaniu Trapezfiku, ojczyzny naszego niestrudzenie uczłowieczającego się szympansa.

Są też w tym tomie artykuły które wydają się nieco zbędne, jak Nasz najdroższy Tytus, o rynku plansz komiksowych w Polsce, ze szczególnym uwzględnieniem prac Papcia. Jego autorem jest Wojciech Łowicki, znawca rynku i merytorycznie nic temu artykułowi zarzucić nie można. Czytając go jednak odnosiłem wrażenie że trafiłem na łamy WSJ czy może magazynu Rynek i Sztuka.

Tytusopedia Ongrys HJ Chmielewski

Kolekcjonerzy plansz komiksowych to chyba jednak wąska grupa w naszym kraju a lista estymacji cenowych plansz grafik Papcia, poza tym że nudnawa, zapewne zdezaktualizuje się niebawem.

Podejrzewam że dużo popularniejszy będzie umieszczony tuż po tym artykule dokładny spis, wraz z danymi technicznymi, pojazdów latających które pojawiły się na łamach TRiA.

Tom trzeci Tytusopedii

Ostatni tom Tytusopedii różni się nieco zawartością od dwóch pierwszych. W pewnym momencie Papcio Chmiel przestał tworzyć książeczki na podstawie swoich komiksów dla Świata Młodych i zaczął publikować je od razu w ich ostatecznej wersji w największej gazecie harcerskiej w kraju.

Wydania książeczkowe przestały się różnić od publikacji w Świecie Młodych. Co za tym idzie, w trzecim tomie Tytusopedii nie znajdziemy wiele oryginalnych historyjek z Tytusem lecz krótkie notki na temat kolejnych książeczek TRiR oraz szereg artykułów, zbiorów ilustracji czy plakatów jakie HJ Chmielewski stworzył na przestrzeni lat.

Znalazło się też tu miejsce na artykuł poświęcony fanom twórczości Papcia i jego spuściźnie.

Tytusopedia – czy warto ją kupić

Nie jestem hardkorowym fanem Tytusa ale jest to wciąż jedna z moich ulubionych serii z czasów PRL-u. Tytusopedia była dla mnie świetną lekturą. Bardzo dobrze zachowującą równowagę pomiędzy komiksami a materiałami dodatkowymi i artykułami. Dowiedziałem się z niej sporo o Papciu ale też jego komiksach i o tym jak powstawały. Dla fanów jest to zakup nieodzowny.

Nie jestem psychofanem TRiA i nie zaprzątałem sobie głowy szczegółowymi porównaniami między opowieściami jakie zawiera Tytusopedia a późniejszymi książeczkami. Prawdziwi entuzjaści Tytusa będą mieli niewątpliwie sporo frajdy robiąc takie porównania. Zakładam że merytorycznie Tytusopedia jest wiarygodna. Podobnie jak we wcześniej wydanym Dossier Kapitana Klossa pracowali nad tym wytdawnictwem prawdziwi entuzjaści. Oczywiście pojawiały się w niej błędy, jak w każdym dziele o takich rozmiarach i ambicjach. Nowi czytelnicy będą mieli dodatkowy bonus, otrzymując wydanie poprawione.

Jeżeli jesteś nawet niedzielnym fanem przygód Tytusa, Romka i Atomka, i stać cię na wydanie 600 złotych, to ta publikacja cię nie zawiedzie.

Jeżeli jesteś z pokolenia TM Semic nie jest to być może najlepsza ścieżka na rozpoczęcie przygody z TRiA. Proponowałbym na początek kupić któryś z dostępnych zeszytów Tytusa by zdobyć pewność że jest to pozycja dla nas.

Więcej informacji o Tytusopedii na stronie Facebook.