Vittorio Giardino – Powrót Maxa Fridmana

Kilka miesięcy temu wspominałem o nowym albumie z przygodami Maxa Fridmana, bohatera serii opowieści obyczajowo szpiegowskich autorstwa włoskiego twórcy Vittorio Giardino. Seria znana jest również w Polsce z publikacji pierwszego tomu cyklu, Węgierskiej Rapsodii w wydawnictwie Kurc.

Przeczytałem niedawno album I Cugini Myer, poważną publikację liczącą sobie ponad 160 plansz plus dodatki. Jednak ten powrót po niemal dwudziestu latach do chyba najbardziej znanego cyklu Giardino pozostawia po sobie niedosyt. Największym minusem Kuzynostwa Meyer jest brak zniuansowania i kompleksowości opowieści które charakteryzowały poprzednie tomy cyklu. Poza tym, bardzo mało w nim głównego bohatera, Max Fridman pojawia się dopiero w drugiej części albumu.

Akcja komiksu rozgrywa się w Austrii w czasie Anszlusu. Wydarzenia z nim związane obserwujemy oczami żydowskiej rodziny Meyer, ojca oraz córki Myriam i syna Edmunda. Rodzina jest dobrze sytuowana, ojciec jest lekarzem psychologiem, córka pracuje w wydawnictwie książkowym a syn studiuje na uniwersytecie. Mają znajomości i przyjaciół w najwyższych kręgach społecznych.

Wszystko jednak zmienia się w chwili Anszlusu. Zostają wprowadzone prawa ograniczające swobody ludności żydowskiej, zostają wygnani z uniwersytetów, zwolnieni z pracy, ich sklepy i własność są rabowane a oni sami bezkarnie atakowani i bici przez bojówki hitlerowskie. Wszystko to przy milczącej aprobacie władz i policji.

Tak długie wprowadzenie do historii wydaje się przesadą. Brakuje w tym komiksie równowagi. Po tak długim wstępie w opowieść wkracza główny bohater. Max Fridman przybywa, zaczyna szpiegowską rozgrywkę i przygotowania do ucieczki Meyerów. Otrzymujemy kilkadziesiąt stron Fridmana odgrywającego Bonda, planującego, śledzonego przez Gestapo, śledzącego Gestapo. Wszystko czego możemy spodziewać się po komiksie szpiegowskim. Całość wydaj się jednak pozbawiona bigla, nie ma w tym komiksie prawdziwego napięcia czy niepewności. Wszystko kończy się oczywiście dobrze bo Max to super szpieg który przechytrzy każdego.

Poza niewielką retrospekcją w której poznajemy epizod z przeszłości głównego bohatera nie ma w tym komiksie nic ekscytującego. Rysunki są oczywiście świetne, z tym że styl Giardino nie zmienił się nawet na jotę od czasu ostatniego albumu jaki stworzył.

W pierwszej części komiksu otrzymujemy 70 stron monotonnych, i niezbyt dramatycznych, scenek państwa pogrążającego się w bezprawiu usankcjonowanym przez rząd i większość społeczeństwa. Luzie są pozbawiani pracy, ich sklepy i przedsiębiorstwa są zamykane arbitralnie, jedynie z powodu ich pochodzenia etnicznego. Ludzie są bici i zabijani na ulicach przez bojówki i zwykłych bandytów podczas gdy policja się temu biernie przygląda a kiedy trzeba to i pomoże złoić żydowską skórę. Najzabawniejsze jest w tym wszystkim to że gdyby lekko zmienić okoliczności i przenieść akcję komiksu na współczesny Zachodni Brzeg Jordanu wszystko wyglądałoby bardzo znajomo.

Ironia tego wszystkiego jednak zdaje się że Giardino kompletnie umknęła. I to pomimo faktu że chciał wyraźnie pokazać groźbę totalitaryzmu, nienawiści rasowej i erozji prawa oraz poczucia przyzwoitości w społeczeństwie.

W Kuzynostwie Meyer Vittorio Giardino powrócił do swojej najbardziej emblematycznej serii ale nie jest to powrót udany. Zniknęły gdzieś zniuansowanie historii, dwuznaczność opowieści i niepewność oraz wątpliwa moralnie istota szpiegostwa i rozgrywek politycznych. Zastąpione to zostało prostą historią moralną z happy endem.

W L’Avvanturiero prudente, fikcyjnej biografii Maxa Fridmana napisanej przez Giardino autor umieścił naszego szpiega w Syrii i Egipcie. Miejmy nadzieję że te przygody, jeżeli powstaną, wrócą do korzeni serii.

kuznynostwo meyer komiks giardino okładka