Takie tam krótkie…. o EC Cruel Kingdom
Pisałem jakiś czas temu o inicjatywie Oni Press reaktywacji legendarnej linii wydawniczej EC Comics. Przymiotnik legendarny jest nadużywany bez litości ale w tym wypadku jest jak najbardziej uzasadniony. Niemal każdy w pewnym momencie natknie się na teksty o produkcjach wydawcy. O rysownikach, rzadziej o scenarzystach. Mnóstwo późniejszych komiksów jest porównywanych do produkcji EC. Jednym słowem te historie to miara którą mierzy się inne komiksy.
Ale powracanie do tej marki zostawia mieszane uczucia. Kiedy natrafiłem na informację o reaktywacji cyklu przez Oni Press pomyślałem że cała ta akcja zalatuje desperacją. Nie ma innego powodu do wskrzeszania tego trupa niż podniesienie sprzedaży. Nikt wydawcy nie zabrania stworzenia antologii komiksowej z prawdziwego zdarzenia. Tyle że antologie sprzedają się beznadziejnie. Idę o zakład że wydanie tego pod szyldem EC zapewniło 90 % sprzedaży tej inicjatywie.
Nie jestem wielkim fanem oryginalnych komiksów z EC. Pracowało przy tym projekcie wielu dobrych rysowników. Wielu z nich skrzydła podcinali przeciętni scenarzyści.
Komiksy oryginalnego EC były tragicznie przegadane. Nie były też w większości zbyt odkrywcze. Od czasu do czasu trafiały się tam jednak rzeczy porządne.
Wróćmy jednak do dnia dzisiejszego. Reaktywacja już z nami jest więc równie dobrze można spojrzeć co się z tej inicjatywy urodziło.

Zdarzyła się okazja zajrzeć do nowego EC spojrzenia na fantasy. Miniseria Cruel Kingdom, wydana w czterech zeszytach zbiera znane nazwiska, Al Ewing (Immortal Hulk) Greg Pak (Darth Vader, Planet Hulk) czy Charlie Adlard (Żywe Trupy).
Nie jest to jednak zbiorek opowieści fantasy sensu stricte a raczej bardzo eklektyczna mieszanka gatunków, mająca niewiele wspólnego z klasycznym fantasy.
Czytając ten zbiorek miałem wrażenie obcowania z zbiorem przypadkowych opowieści w dowolnej antologii wydanej współcześnie. Są tu historie o robotach w klimatach postapo walczących w imieniu feudalnych panów. Jest historia o wizycie kosmitów w krainie czarów (Friendly visitors) która akurat przywiodła mi na myśl klasyczne historie EC. Są tu też reinterpretacje klasycznych bajek, jak ta o Kopciuszku czy Śpiącej królewnie. Tyle że klasyczne Kto się boi bajek Trillo i Brecci zjada te nieporadne próby na śniadanie.
Jest tu jednak co najmniej kilka opowiadań które kojarzą mi się z wydanym nie tak dawno przez Studio Lain zbiorkiem Opowieści z Teelguth. Nie jest to do końca ten poziom jaki przedstawiali twórcy z 2000AD ale jesteśmy blisko.
Rysownicy spisują się w tej publikacji na ogół dużo lepiej niż scenarzyści i żaden nie zaliczył spektakularnej wpadki. Całość jednak jest raczej rozczarowująca i opierając sie na tym co znalazłem w Cruel Kingdom nie wróżę tej inicjatywie długiego żywota. Może inne opowieści, horrory i fantastyka będą bardziej strawne ale ja mówię pass.

